Przejdź do głównej zawartości

"Trafiona, zatopiona" Joanna Nadin (WYDAWNICTWO AKAPIT PRESS)


Joanna Nadin "Trafiona, zatopiona" 

                       

Akceptacja ze strony rówieśników to coś, co dla młodego człowieka jest na pewnym etapie życia niezwykle ważne. Nikt z nas przecież nie lubi być odrzucany, tratowany jako ktoś gorszy. Czasami za wszelką cenę próbujemy się komuś przypodobać. Szczególnie widoczne jest to na polu szkolnych relacji. Niektórzy tak bardzo próbują się wkupić w czyjeś łaski, że są w stanie pozbyć się własnego "ja", stać się tym, którego chcą widzieć inni, zachowywać się tak jak oni, a nawet, robić coś wbrew sobie, tylko dlatego, że tak robi większość. Jednak czy naprawdę należanie do "paczki" jest takie istotne, a co ważniejsze czy jest warte zatracenie siebie? Czy "żebranie" o odrobinę akceptacji, by ktoś nam dał jakieś pozory, ochłopy swojej uwagi, jest na prawdę tak ważne?  A może ważniejsze jest bycie samym sobą? 
Przed takim dylematem stanęła Asha Wright bohaterka książki "Trafiona, zatopiona".

Asha to dziewczyna, która wiodła dotąd szczęśliwe życie, pozbawione wszelkich trosk -  prywatna szkoła, apartament w modnej dzielnicy, mnóstwo przyjaciół... Jednym słowem życie, którego niejedna nastolatka mogłaby jej pozazdrościć. Jednak jak wiadomo, los bywa przewrotny i lubi zaskakiwać w najmniej oczekiwanym momencie. Nagle życie Ashy zmienia się diametralnie, dzieje się coś, co zmusza ją i jej mamę do opuszczenia luksusowych pieleszy i powrotu do dawnych rodzinnych stron. Powrót ten dla obydwóch kobiet nie jest łatwy, wcześniej pogardzały rzeczywistością, której teraz muszą stać się na powrót jej częścią. Z pewnością będzie to trudne, tym bardziej dla Ashy, która z prywatnej szkoły, trafi nagle w realia publicznej placówki. Bycie tą "nową" nigdy nie jest proste, Asha zaczyna walkę o przychylność nie tylko nauczycieli, ale na czym zależy jej najbardziej - o przychylność innych uczniów. I choć od razu zyskuje życzliwość Patience, jest to dla niej za mało. Patience to córka pastora, typ szarej myszki, która niczym szczególnym się nie wyróżnia. Celem i marzeniem staje się dla Ashy wejście do paczki Angel - królowej popularności, co wcale nie okazuje się być takie proste... Angel i jej świta, wykorzystują zabiegania Ashy o ich względy, wystawiając dziewczynę na różne próby, które Asha w pogoni za akceptacją wypełnia, coraz bardziej wkręcając się w ryzykowną grę prawda czy wyzwanie. Za wszelką cenę próbuje upodobnić się do koleżanek, spełniając coraz bardziej osobliwe zadania przestaje być sobą - dawną Ashą. Jej zmiana zachowania odbija się także na jej relacjach z najbliższymi, wikła się w sieć kłamstw, z której coraz trudniej jest się wyplątać. 

"Teraz nie wiem, kim jestem, tyle mam w sobie kłamstw, gierek i skrawków innych ludzi. Jedna połówka najchętniej wymiksowałaby się z wszystkiego [...] Ale nowa Asha ..."

                     
"Istny robot. Tak się teraz czuję, więc tylko wykonuję polecenia Angel, operatorki panelu sterującego"

Patrząc z perspektywy osoby dorosłej, zachowanie Ashy wydaje się dziecinne i śmieszne, a kolejne podejmowanowane przez nią zadania, w celu zyskania akceptacji - żałosne i nie warte starania. Jednak jeśli spojrzymy na to z perspektywy nastolatki, zupełnie inaczej zaczynamy postrzegać całą sytuację. Dla młodego człowieka, który większą część swego młodzieńczego życia spędza w szkole,  dążenie do tego, by być lubianym i akceptowanym przez rówieśników wydaje się jak najbardziej uzasadnione. Pojawia się tylko pytanie czy zawsze warto?  Gdzie leży granica? Może czasami po prostu lepiej pozostać sobą... 


"Nie mogę zasnąć, więc leżę z książką w doniach, zastanawiając  się nad tym,
w co się wpakowałam i jak mam postąpić."


Jednak życie szkolne to nie tylko koleżanki, na drodze Ashy pojawia się też tajemniczy nauczyciel z przeszłością - McCardle. To on próbuje jej pokazać, że nie zawsze musi być tym, kim inni chcą by była, wierzy, że nie jest taka jak jej rówieśnicy, do których tak desperacko próbuje się upodobnić, widzi w niej potencjał, którego ona sama nie dostrzega. McCardle to tajemnicza postać i bardzo interesująca.

"Teraz widzę, że byłam głupia, jemu przypisując głupotę i myśląc, że postawił na mnie krzyżyk. Ani na chwilę nie stracił wiary we mnie, nawet wówczas, gdy sama przestałam w siebie wierzyć"

Uważam, że książka bardzo dobrze pokazuje klimat szkolnych relacji, podziały na tych lepszych i gorszych, a także próby zyskania akceptacji ze strony innych. Uświadamia młodemu czytelnikowi, że nie zawsze warto na siłę upodabniać się do osób, które de facto nie są tego warte. Nieraz ważniejsze jest bycie samym sobą oraz docenienie tych, którzy nas szanują i tolerują, a nie wikłanie się w fałszywe, destrukcyjne relacje. 
Z twórczością tej autorki spotkałam się po raz pierwszy, ale już wiem, że nie ostatni. Gorąco polecam książkę zarówno nastolatkom, które mogą poprzez historię Ashy z pewengo dystansu zobaczyć pewne sprawy, ale także dorosłym osobom, rodzicom, gdyż widzimy w tej książce mechanizmy, którymi kierują się dzieci, po to, by wkupić się w czyjeś łaski Spostrzegamy jak łatwo jest manipulować innymi i że zmiana w zachowaniu nie zawsze wynika z jakichś wewnętrznych pobudek, lecz w dużej mierze może być spowodowana presją rówieśniczą. 


Polecam serdecznie!


"Teraz już wiem, jak się sprawy mają. Odwaga bywa zgubna. Największym zagrożeniem okazuje się jednak szczerość, bo tnie jak ostry nóż i wywołuje rumieńce wstydu. Brawura wywołuje spustoszenie ponad wszelkie wyobrażenie. Kłamstwa mogą zrujnować życie. Z drugiej strony jednak szczerość to nie kaszka z mleczkiem"


Za egzemplarz dziękuję Wydawnictwu Akapit Press!


Komentarze

Popularne posty z tego bloga

"Wyśniona jedenastka" Paweł Fleszar - o miłości, zbrodni i piłce nożnej

"Wyśniona jedenastka" Paweł Fleszar Niedawno mogliście przeczytać u mnie rekomendację książki w sportowym klimacie dedykowaną młodszym czytelnikom. Dzisiaj coś dla starszych czytelników, mianowicie przybywam do Was z recenzją kryminału sportowego pt. "Wyśniona jedenastka".  Kilka słów o samym autorze... Paweł Fleszar to dziennikarz sportowy, który także prowadzi bloga sportkrakowski.pl  To właśnie na blogu znajduje się książka w wersji e-bookowej. Na razie tylko tam, gdyż autor aktualnie jest na etapie poszukiwania wydawcy dla swojego książkowego debiutu.  Miłość, zbrodnia, piłka nożna - hasła, którymi autor opisuje książkę, są jak najbardziej trafne i w skrócie opisują to, co w niej znajdziemy. Będzie historia miłosna  - i to nie jedna. Będzie zbrodnia - i to nie jedna. Będą tajemnice, demony z przeszłości, a wszystko to okraszone sportowym klimatem. Taka zapowiedź sprawia, że książka intryguje i kusi, by po nią sięgnąć. Choć osobiście z...

Recenzja "Romans w cieniu koronawirusa" Małgorzata Kasprzyk

  Koronawirus... Obecnie najpopularniejszy temat na całym świecie... Nie powinno więc dziwić, że stał się inspiracją dla wielu twórców. I tak, w czeluściach internetu, obok pojawiających się naukowych, popularno-naukowych pozycji poświęconych ów pandemicznej tematyce, natrafiłam na książę typowo fabularną, ba! na romans obyczajowy, którego akcja rozgrywa się właśnie w czasach pandemii. I co więcej, napisany został przez naszą rodzimą autorkę Małgorzatę Kasprzyk. Jako że z piórem Pani Małgorzaty miałam okazję zapoznać się już wcześniej, a dokładniej podczas lektury książki "Rodzinne rewolucje" ,  tym bardziej byłam ciekawa, cóż skrywa w sobie ta pozycja...  Główną bohaterką "Romansu w cieniu koronawirusa" jest Paulina, młoda dziewczyna, która wiedzie dosyć zwyczajne życie - na co dzień mieszka z mamą w Pruszkowie, a zawodowo spełnia się jako grafik komputerowy. Poznajemy ją w sylwestrową noc 2019/2020, kiedy świętując z przyjaciółmi nadejście nowego roku, odliczają...

"Ego. Największa przeszkoda w leczeniu 5 ran" Lise Bourbeau

"Ego. Największa przeszkoda w leczeniu 5 ran"   Lise Bourbeau  Dzisiaj na warsztat biorę książkę z gatunku poradników, a przynajmniej taką, która na ów gatunek się kreauje. Jednak czy faktycznie niniejszą pozycję można z czystym sercem nazwać rzetelnym poradnikiem? Osobiście jestem wielbicielką wszelkiego rodzaju książek psychologicznych, dotyczących rozowoju osobistego i tym podobnych, dlatego tym bardziej czuję się rozczarowana po tej lekturze, która wbrew moim oczekiwaniom nie okazała się pozycją wartą poświęconego czasu. Daleko jej do "księgi objawionej", dzieki której inaczej zacznę patrzeć na świat. Co więcej, bardzo ciężko było mi przez nią przebrnać, miałam wrażenie, że autorka kręci się w kółko z podawanymi informacjami, cały czas powtarzając te same treści, które nie wnoszą nic konkretnego. Autorka pragnie przekonać nas, że każdy z nas posiada przynajmniej 4 z 5 ran, jesteśmy wręcz, według autorki, skazani na nie od urodzenia. Rany te, to: up...